chwilowka

Za oknem piękna zimowa aura. Żal było nie skorzystać ze sprzyjającej pogody, dlatego też czym prędzej udaliśmy się na kulig, bo przecież nic tak nie integruje wspólnoty, jak przyjemne spędzanie czasu.

Wieczorem, 9 stycznia, każdy wyjął z szafy najcieplejsze ubrania, po czym powędrowaliśmy do pętli autobusowej na Redykajnach, gdzie czekały na nas trzy końskie zaprzęgi, które zabrały nas do gospodarstwa agroturystycznego Pana Kojrysa.

Kulig to nie tylko jazda na sankach. Nie zabrakło pysznego swojskiego jedzenia, tańców, śpiewania piosenek, czy walki na śnieżki. Chętni mogli spróbować swoich sił w jeździe konnej. Zziębnięci, ale z naładowanymi akumulatorami przed nieubłagalnie zbliżającą się sesją, wróciliśmy do seminarium.